Czworonożny problem
Gdy występuje na terenie gminy problem bezdomności psa czy kota, idzie się do wójta. Przyjeżdżamy po czworonoga z weterynarzem. Urząd Gminy pokrywa koszty zabiegów weterynaryjnych wykonywanych u nas w schronisku - tłumaczy Irena Majdak-Paradowska, szefowa Schroniska Bezdomnych Zwierząt w Żywcu przy ul. Świętokrzyskiej. Przebywa tam blisko 80 psów i 50 kotów, w tym roku do adopcji zabrano już 60 szczekających czworonogów. Bezduszni ludzie działają odwrotnie, wyrzucają psy (na ogół przed wyjazdem na dłuższy urlop) lub psy starsze, które znudziły się już domownikom. - Ze wszystkich gmin powiatu żywieckiego trafiają do nas zwierzaki prawie co drugi dzień. Tyle tylko, że znajdujemy je przywiązane do drzewa przy naszej siedzibie. To okrutne. Tylko jedno zwierzę przyjęliśmy do naszego hotelu w sposób, który uważamy za normalny, a praktycznie jest wyjątkowy.